Przypowieść o dwóch synach marnotrawnych

Dawno tutaj nie pisałem. Czasem tak bywa, że pewne wątki wymagają dłuższego przemyślenia i bardziej dokładnego przygotowania, ale wcale nie oznacza to, że chcę napisać dużo.

Poniższy fragment Ewangelii chciałem poddać interpretacji dokładnie dwa miesiące temu, jednak uważam, iż jest on wiecznie aktualny, stąd z radością najpierw zachęcam do jego lektury.

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.
Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

Łk 15, 1-3. 11-32

Ta bardzo popularna przypowieść jest często przywoływana w kontekście nawracania, zrywania z grzechem i szeroko pojętego: „nigdy nie jest za późno”. Jako wierni członkowie kościoła katolickiego lubimy sięgać po ten fragment Pisma Świętego, który uświadamia nam i naszym bliskim, że każdy moment jest dobry, aby znów wejść na ścieżkę Wiary, miłości i zaufania do Boga, ponieważ On zawsze na nas czeka i przyjmuje z otwartymi ramionami.

Podstawowym błędem bohatera powyższej historii nie jest roztrwonienie majątku swojego ojca, ale brak zaufania w jego miłość i brak wiary w uzyskanie jego przebaczenia. Nieroztropny syn, który znalazł się w nieciekawym materialnie położeniu, wolał już nająć się w służbie dla rodzinnego domu, niż zaakceptować możliwość pełnego pojednania z tatą. To bardzo smutna i tragiczna rzeczywistość, z której szybko na szczęście wychodzi i doznaje pełnego odpuszczenia win, ponieważ dla jego ojca ważniejsza była zmiana myślenia u syna niż pieniądze.

Przywoływanie tego fragmentu jednak w wyłącznym ujęciu Boga radującego się z odnalezionej owieczki, to tylko jedna strona medalu, ponieważ marnotrawnych synów mamy tutaj dwóch!

Wiele osób może być oburzonych moją surową oceną jednego z nich, który w istocie tylko raz wzburzył się przed ojcem, a przez całe życie był mu oddany i wierny. Można przecież dopatrywać się w nim postawy prawego katolika, który wypełnia wszystkie przykazania i daje przykład wiary…

Ale można także przyrównać jego postawę do myślenia faryzeuszy, którzy uważali, że przestrzeganiem Praw wypracują sobie zbawienie.

Opowiedziana przez Jezusa przypowieść tak naprawdę ukazuje dwa skrajne i zarazem błędne bieguny ludzkiego rozumienia Bożej miłości. Nie utracimy jej błądząc i grzesząc, ponieważ nasz Stwórca wie jacy jesteśmy i zna naszą naturę. On nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych do osiągnięcia, ponieważ skłonność do grzechu będzie towarzyszyć nam w tym życiu aż do ostatniej sekundy. Mimo to jednak pragnie naszego ciągłego nawracania i Wiary w Jego miłość i wszechmoc. To nie na naszych siłach i możliwościach mamy tylko polegać, a upadki nawet o milimetr nie oddalają nas od ścieżki zbawienia. To pierwsza lekcja.

Druga z kolei jest skierowana do wszystkich, którzy są przykładnymi katolikami. Trwajcie w tym, ale musicie zawsze pamiętać, że to nie wasze uczynki doprowadziły was w to miejsce, a Boża łaska. To Jemu zawdzięczacie dar Wiary – nie możecie o tym zapominać. To bardzo ważne, aby wiedzieć, że nie można sobie zapracować na Niebo.

To nie zasługi, albo ich brak decydują o naszym zbawieniu lub potępieniu, tylko Boża miłość i łaska, którą możemy przyjąć, bądź odrzucić. W tym kontekście człowiek, jako istota wolna, może jedynie sam siebie skazać na potępienie, ponieważ Bóg jest litościwy i cierpliwie czeka tylko na nasze „tak”.

Patrząc w tym ujęciu jeszcze raz na powyższą przypowieść, możemy zauważyć, że omawiany majątek jest pewną przenośnią Królestwa Bożego, do którego części uzurpujemy sobie niekiedy prawa. Nie możemy bowiem osiągnąć zbawienia na własnych warunkach, ponieważ nasza ludzka logika i sprawiedliwość są ograniczone. Jawnym dowodem na to może być nasze wewnętrzne oburzenie na myśl, że nawrócony na łożu grzesznik może osiągnąć Niebo tak samo jak święty męczennik. Poruszony dziś fragment Ewangelii demaskuje naszą ignorancję, ale także zachęca do resetu myślenia.

Bóg kocha nas zawsze pełnią miłości. Bez warunków, nie obraża się na nas i nie okazuje swoich względów w nagrodę za wytrwałość. To kolejna prawda, która może być w sprzeczności z naszą logiką i postrzeganiem świata, a którą musimy przyjąć i w nią uwierzyć. Bóg to prawdziwe źródło miłości.

6 myśli w temacie “Przypowieść o dwóch synach marnotrawnych

  1. Zaprawdę Bóg jest miłością i należy mieć wiarę w miłość i łaskę Bożą. Nie zaś jak faryzeusze: być zadowolonym z siebie, a drugim gardzić. Czy jednak ufanie w miłosierdzie Boże zawsze jest na miejscu? Albo czy przypominanie o miłosierdziu – zawsze jest korzystne?

    Mówi bowiem Pismo:
    Eklezjastyka/Syracha 5, 5-6. Nie mów: „Miłosierdzie Pańskie wielkie jest, zmiłuje się nad mnóstwem grzechów moich”.

    Dlaczego mamy tak nie mówić? Przecież miłosierny jest Bóg, bardzo łaskawy i gotowy do przebaczania! A Jednak Pismo mówi: NIE MÓW: „Miłosierdzie Pańskie wielkie jest, zmiłuje się nad mnóstwem grzechów moich”.

    Bo łaskawość Boża ma nas skłaniać do pokuty i zmiany swojego postępowania na takie jakiego chce Bóg. Jednak mówienie o miłosierdziu skłania ludzi do lekceważenia Boga i braku bojaźni. Lekceważenia „bo i tak przecież miłosierny jest Bóg i wszystko przebaczy”.

    Do Rzymian 2, 4. Czy gardzisz bogactwami jego dobroci i cierpliwości i nieskwapliwości? Nie wiesz, że łaskawość Boga do pokuty cię przywodzi?
    5. Lecz według zatwardziałości swej i serca niepokutującego skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, 6 który „odda każdemu według uczynków jego”;
    7. tym mianowicie, co cierpliwie w dobrym uczynku szukają sławy i czci i nieskazitelności – życie wieczne;
    8. tym zaś, co się sprzeciwiają i co nie przyjmują prawdy, ale wierzą niesprawiedliwości – gniew i zapalczywość.

    Nie można „kupić sobie” Boga przez sprawowanie jakiś obrzędów czy uczynków; nie można jednak również drwić z Niego lekceważąc Jego słowa i nakazy, a potem oczekiwać łatwego odpuszczenia. Tak bowiem mówili Izraelici powiadając:

    Ozeasza 6, 1-3. „Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię”

    Lecz co im Bóg odpowiada?:

    4. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem

    i dalej dodaje:

    13, 7. Stanę się dla nich jak lew, jak czyhająca na drodze pantera. 8. Rzucę się na nich jak niedźwiedzica, kiedy straci młode, rozerwę powłokę ich serca; ciała ich pożrą psy, a dziki zwierz rozerwie na strzępy. 9. Wyniszczę ciebie, Izraelu, i kto ci przyjdzie z pomocą? (…)
    15. Choćby [Efraim] pięknie kwitnął wśród braci, przyjdzie nagle od Pana wiatr wschodni, powieje z pustyni, wysuszy źródła, i wyschną studnie; splądruje jego ziemię i wszystkie rzeczy drogocenne.

    I został zniszczony Izrael za wszystkie swoje grzechy.

    Psalmista zaś mówi do Boga w natchnieniu:

    Psalm 5, 7. Nienawidzisz wszystkich, którzy czynią nieprawość, zatracisz wszystkich, którzy mówią kłamstwo. Mężem krwawym i zdradliwym brzydzi się Pan.

    Mądrości 14, 9. Bóg nienawidzi zarówno bezbożnika jak i bezbożność jego;

    Nahuma 1, 2. Bogiem żarliwym i mściwym jest Pan. Mściwy jest Pan i pełen gniewu. Mści się Pan na swoich wrogach i wybucha gniewem na swoich nieprzyjaciół. 3. Pan jest cierpliwy i pełen łaski, lecz, lecz na pewno sprawi, że winny nie ujdzie bezkarnie.

    Zważ też, że nie zawsze jest czas na nawrócenie. Apostoł Paweł przypomina:

    Do Hebrajczyków/Żydów 12, 15. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni, 16. i aby się nie znalazł jakiś rozpustnik i bezbożnik, jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworodztwo. 17. A wiecie, że później, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie znalazł bowiem miejsca na nawrócenie, choć go szukał ze łzami.

    Widzisz więc, że choć „ze łzami” szukał miejsca na nawrócenie „nie znalazł” go. I co jeszcze dodaje dalej Apostoł?:

    18 Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy 19 ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił 20 Nie mogli bowiem znieść tego rozkazu: Jeśliby nawet tylko zwierzę dotknęło się góry, winno być ukamienowane. 21 A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Przerażony jestem i drżę. 22 Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, 23 do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, 24 do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.

    25 Strzeżcie się, abyście nie stawiali oporu Temu, który do was przemawia. Jeśli bowiem tamci nie uniknęli kary, ponieważ odwrócili się od Tego, który na ziemi mówił, o ileż bardziej my, jeśli odwrócimy się od Tego, który z nieba przemawia.

    26 Głos Jego wstrząsnął wówczas ziemią, a teraz obiecuje mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. 27 Te zaś słowa jeszcze raz wskazują, że nastąpi zniszczenie tego, co zniszczalne, a więc tego, co zostało stworzone, aby pozostało to, co jest niewzruszone. 28 Dlatego też otrzymując niewzruszone królestwo, trwajmy w łasce, a przez nią służmy Bogu ze czcią i bojaźnią! 29 Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym.

    Podobnie i Saul, który z powodu nie wysłuchania jednego nakazu został odrzucony, nie znalazł odpuszczenia, choć nawet żałował grzechu swego (1 Samuela 15) i gdy potem w żałości leżał na ziemi nie jedząc ani pijąc, tuż przed swoją śmiercią, nie znalazł jej (28).

    Spójrz też Bracie, na inne przypowieści Chrystusowe:

    Np. przypowieść o uczcie Królewskiej:
    Mat 22, 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?”2 Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

    Daremnie mógł wierzyć w łaskawość i miłosierdzie ten który nie miał szaty. „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. – mówi Król.

    Podobnie np. przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych

    Mat 25,8 A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. 9 Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!” 10 Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. 11 W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” 12 Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. 13 Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

    Widzisz więc, że nie było już czasu szukać oliwy. Powinny ją mieć wcześniej przygotowaną. Jeśli też mówi „Czuwajcie” znaczy to, że wymaga wytrwałości od tych którzy go słuchają. Czuwajcie – bo może być czas, że za późno będzie na kupowanie oliwy.

    Podobnie mówi o sądzie ostatecznym:
    25, 41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
    42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
    43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”
    44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” 45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

    Nie mieli ci oskarżeni już czasu aby usłużyć Jezusowi.

    Przypowieść o synu marnotrawnym mówi zaś o wielkiej radości jaka będzie z nawróconego grzesznika, większej niż z tego który cały czas był sprawiedliwy. Sens jej podaje Chrystus wcześniej:

    Łuk. 15, 7 Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

    W tym przypadku nie ma więc dwóch synów marnotrawnych.

    Jest jak we wszystkich przypowieściach w których Jezus omawia ten temat: Jest jeden grzesznik, zagubiona owca, stracona drachma – która gdy się znajdzie większa sprawia radość niż te 99 sprawiedliwych, symbolizowanych przez owce niezagubione czy tego syna który pozostał z ojcem.

    Piszesz: „Podstawowym błędem bohatera powyższej historii nie jest roztrwonienie majątku swojego ojca, ale brak zaufania w jego miłość i brak wiary w uzyskanie jego przebaczenia.”

    Zaufanie w miłość i wiara w przebaczenie mogłaby łatwo doprowadzić syna do jeszcze większego grzechu i bezczelności. Tak bowiem rozpieszczeni synowie milionerów trwonią majątki i drwią sobie ze sprawiedliwości, wierząc, że ich ojcowie wyciągną ich z długów i kłopotów. Takie postępowanie jednak wcale nie jest dobre ani polecane przez Boga. Inne przypowieści pokazują dobitnie, że ci którzy liczą jedynie na miłosierdzie i łaskę Bożą srogo się przeliczą. O takim błędnym nastawieniu pisze również tutaj:

    Micheasza 3, 11. Książęta jego za dary sądzili, kapłani jego za zapłatę uczyli, prorocy jego za pieniądze prorokowali, a na Panu polegali mówiąc: „Czy nie jest Pan wpośród nas? Nie przyjdzie na nas zło ”
    12. Przeto z powodu was Syjon jak pole zorany będzie, a Jeruzalem jak stos kamieni będzie, a góra świątyni wyżyną lesistą.

    Nie można źle postępować a potem liczyć, że wszystko będzie dobrze tylko dlatego, że Bóg jest miłosierny i łaskawy.

    Piszesz: „Nieroztropny syn, który znalazł się w nieciekawym materialnie położeniu, wolał już nająć się w służbie dla rodzinnego domu, niż zaakceptować możliwość pełnego pojednania z tatą. To bardzo smutna i tragiczna rzeczywistość”

    Przeciwnie! Gdyby zażądał by mu odpuszczono albo przyszedł ufając w to, że przecież ojciec na pewno go przyjmie i poratuje – to byłby bezwstydny i może zostałby wyrzucony precz!

    To właśnie te słowa, które mówi: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”, są piękne! bo świadczą, że prawdziwie się nawrócił i żałował swoich grzechów. Uświadomił sobie całą swoją winę i niegodność, dlatego też zostało mu odpuszczone, bo prawdziwie pokutował.
    Joela 2, 12. «Przeto i teraz jeszcze – wyrocznia Pana: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament»

    Piszesz: „upadki nawet o milimetr nie oddalają nas od ścieżki zbawienia.”

    Ale przecież już sama historia uczy nas, że grzech oddala od Boga, bo Adam z Ewą zgrzeszyli i oddalili się od raju. Spójrz np. na przykład pasu symbolizujący Izraela (Jeremiasza 13, 1-11.) pas zniszczony nie mógł już przylegać do Boga, jak wcześniej. Pisze zresztą, że grzechy oddalają od Boga:

    Mądrości LXX 1, 3. Myśli opaczne oddalają od Boga, a Moc gdy próbie poddawana, zawstydza głupców.

    Izajasza 59 1 Oto nie ukróciła się ręka Pańska, aby nie mogła zbawić, ani nie jest obciążone ucho jego, aby nie słyszało;
    2 lecz [b]nieprawości wasze uczyniły przedział między wami a między Bogiem waszym[/b], i grzechy wasze zakryły oblicze jego od was aby nie wysłuchał.

    Biblia pełna jest przykładów tego, gdy ludzie przez swoje upadki i grzechy oddalali się od Boga. Pełna jest również przypadków tego gdy Bóg oddalał się od Izraela z powodu jego grzechów i pozwolił by został zniszczony. Nie lekceważmy grzechów i upadków! Bójmy się Boga.

    Jeremiasza 5, 22 A więc mnie się bać nie będziecie, mówi Pan, a przed obliczem moim nie będziecie boleć? Ja położyłem piasek granicą morską, na rozkazanie wieczne, które nie przeminie; i poruszy się, a nie przemogą, i wzburzą się fale jego, ale nie przekroczą go.
    23 Lecz ludu tego serce stało się niewierne i drażniące, odstąpili i odeszli.
    24 I nie mówili w sercu swoim:”Bójmy się Pana, Boga naszego, który nam daje deszcz wczesny i późny czasu swego, który nam strzeże pełności żniwa rocznego.”
    25 Nieprawości wasze odwróciły to, a grzechy wasze zahamowały dobro od was.

    Polubienie

  2. Piszesz: „W tym kontekście człowiek, jako istota wolna, może jedynie sam siebie skazać na potępienie, ponieważ Bóg jest litościwy i cierpliwie czeka tylko na nasze „tak”.”

    Otóż mówię, Ci Bracie, że nie wystarczy jedynie „tak”, ponieważ musisz mieć „olej” przygotowany i „talent” pomnożony oraz „owoc” wydany. O tym mówił Jan, chrzcząc, do faryzeuszy:

    Mat 3, 8-10.Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: ” Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.

    Nie wystarczy więc samo nawrócenie i chęci, lecz musi być jeszcze „owoc”. Napisane jest, że wielu będzie chciało wejść ale nie będą mogli i nie ci którzy mówią „Panie, Panie” będą zbawieni, bo mówi im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości.” (Mat. 7, 21-23.)

    A jakie podejście zaleca Apostoł Paweł?:

    Do Filipian 3,11. Byleby tylko dojść jakkolwiek do powstania z martwych. 12. Nie jakobym już był dostąpił, albo już był doskonałym, ale gonię, żeby jakoś uchwycić to, do czego pochwycony zostałem przez Chrystusa Jezusa. 13. Bracia! Ja nie myślę, żebym już był pochwycił, lecz jeno o tem, co jest poza mną zapominając, a wyciągając się do tego, co jest przede mną, 14. Biegnę do celu, by otrzymać NAGRODĘ wezwania Bożego, danego z nieba w Chrystusie Jezusie.

    1. Do Kor. 9, 19. Albowiem będąc wolnym od wszystkich, uczyniłem się niewolnikiem wszystkich, aby ich więcej pozyskać. (…) 23. A wszystko to czynię dla ewangelij, aby stać się jej uczestnikiem. 24. Czy nie wiecie, że z tych, co na stadionie biegają, choć wszyscy biegną, jeden tylko otrzymuje nagrodę? Tak biegnijcie, abyście otrzymali. 25. I każdy z tych, co idą w zawody od wszystkiego się powściąga, a oni przecież, by skazitelny wieniec otrzymać, my zaś nieskazitelny. 26. Ja tedy tak biegnę, ale nie jak na niepewne; tak walczę, ale nie jakbym na wiatr uderzał, 27. Lecz karcę ciało moje i w niewolę podbijam, abym snać innym przepowiadając, sam nie został odrzuconym.
    10, 1. Bo nie chcę, bracia, żebyście tego nie wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy pod obłokiem byli i wszyscy morze przeszli. 2. I wszyscy na (zakon) Mojżeszowy ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu: 3. I wszyscy jedli ten sam pokarm duchowny: 4. I wszyscy pili ten sam napój duchowny: (a pili z duchownej, idącej za nimi, skały: skałą zaś był Chrystus). 5. Ale w większej ich części nie upodobało się Bogu, bo polegli na puszczy.

    Widzisz zatem, że chociaż wszystkich Izraelitów wyprowadził Bóg z Egiptu, potem znaczną większość wytracił, gdy byli mu nie posłuszni i nadwyrężali Jego cierpliwość czyniąc złe uczynki.

    Nie wolno nam lekceważyć grzechu i wmawiać sobie, że Bóg wszystko przebaczy i nie będzie sądził. Nie mówmy, że wszystko nam przepuści – ponieważ nie przepuści!

    Ezechiela 24, 13. Nieczystość twoja obrzydła, bo cię chciałem oczyścić, a nie zostałaś oczyszczona od plugastw twoich; ale ani nie będziesz oczyszczona pierwej, aż zaspokoję rozgniewanie moje na tobie.
    14. Ja, Pan, powiedziałem: Przyjdzie i uczynię, nie pominę ani NIE PRZEPUSZCZĘ, ani się nie dam naprosić; według dróg twoich i według uczynków twoich sądzić cię będę, mówi Pan.”

    Amosa 2, 4. Tak mówi Pan: Dla trzech występków Judzkich, owszem, dla czterech, nie przepuszczę mu, przeto, że odrzucają zakon Pański, i ustaw jego nie przestrzegają, a dadzą się zwodzić kłamstwom swoim, których naśladowali ojcowie ich;
    (…)
    8, 2. Dojrzał do zagłady lud mój izraelski, już mu NIE PRZEPUSZCZĘ.

    „Bóg kocha nas zawsze pełnią miłości.”

    Otóż nie! Napisane jest, że Bóg grzesznika nienawidzi, brzydzi się nim i ma go dość. Bóg miłuje ludzi na tyle, że chce ich nawrócenia i pokuty. Nie miłuje jednak równie mocno złego jak i dobrego. Nie wszystkich kocha taką samą „pełnią miłości”. Do Rzymian 9, 13. „jak jest napisane: Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści.” – Nie równo zatem miłuje Bóg.

    A, że miłuje często więcej tych którzy są mu wierni często pisze. Bóg np. umiłował Abrahama i przez to dobroć wyświadczył jego potomstwu. Podobnie umiłował Dawida i dał mu wielkie obietnice. Było zaś wielu tych których Bóg nie lubił i obrzydził sobie ich z powodu ich grzechów.

    Piszesz: „Bez warunków, nie obraża się na nas”

    Otóż Bóg stawia warunki. Jezus mówi np. „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mat. 6, 14-15.) Widzisz tutaj wyraźny warunek przebaczenia.

    Co zaś się tyczy „obrażania się”, napisano np.

    Eklezjastyka/Syracha Wujka 17, 21-22 Nawróć się do Pana i opuść grzechy twoje; módl się przed oblicznością Pańską, a umniejszaj obrażenia!

    Bóg się nie obraża, ale gdy Izrael zgrzeszył, Bóg nie chciał go potem wysłuchać. Ludzie nieraz obrażają Boga uczynkami swych rąk, swymi słowami i bezbożnymi czynami.

    Piszesz: „ i nie okazuje swoich względów w nagrodę za wytrwałość.”

    Otóż Bóg bardzo często nagradzał wytrwałość! Spójrz na cytaty:

    Do Heb 10, 36. Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy.

    Łukasza 21, 19. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

    Jakuba 5, 11. Słyszeliście o WYTRWAŁOŚCI Hioba i widzieliście końcową NAGRODĘ za nią od Pana.

    Apokalipsa 14, 11 A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia».
    12 Tu się okazuje WYTRWAŁOŚĆ świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.
    13 I usłyszałem głos, który z nieba mówił: «Napisz: Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny».

    ///
    Bracie, umęczyłem siebie i Ciebie pisząc tak wiele, a przecież chciałbym napisać dziesięć razy więcej, pokazując Ci z Biblii przykłady i cytaty. Bo nie napisałeś dobrze i nie chciałbym byś trwał w błędzie.
    Ucieszyło mnie bardzo to co napisałeś mi w ostatnim komentarzu do „Kryzys ludzkiej logiki”, bo odczułem w Tobie bratnią duszę. Twoje bowiem odczucia są bowiem bardzo mi bliskie. Znam trud Twoich zmagań, bo s sam się zmagam, cieszę się bardzo twoją żywą wiarą.

    Dlatego tym bardziej się staram pisząc do Ciebie, abyś nie trwał w błędzie, ale tym co mówi Bóg w Piśmie Świętym. Nie polecam Ci żadnego nauczyciela, jak tylko Słowo Boże.

    Lecz może nie przekona cię ta ilość cytatów które podałem, albo powiesz, że to w Starym Przymierzu tylko tak było, a w nowym jest łaska i miłosierdzie? Czy jednak nie cytowałem i Nowego?

    Spójrz jeszcze co mówi Chrystus Pan:

    Mateusza 5, 29 11 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. 30 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

    Jeśli słusznie napisałeś, dlaczego Jezus mówi takie rzeczy? Czy nie wystarczy powiedzieć mu tylko „tak” i przyjść do Niego, a wszelkie grzechy zostaną nam odpuszczone? Dlaczego zatem każe nam odciąć rękę swoją albo wydłubać oko jeśli nas gorszy? Czy nie odpuści nam wszystkich grzechów z miłosierdzia i łaski swojej?

    Powiesz może, że to chodzi symboliczną rękę czy oko, lecz nawet wtedy oznacza to,że Jezus każe nam odciąć się od czegoś co jest dla nas tak bliskie i ważne jak ręka lub oko.

    Jezus NIE mówi: Nie musicie odcinać sobie ręki jeśli skłania was do grzechu, Bóg jest miłosierny i wszystko wam wybaczy.

    Jezus mówi: „Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.” W ten sposób podaje, że jeśli go nie wysłuchasz trafisz do piekła.

    Jakże ciężko byłoby odciąć sobie prawą rękę, albo żyć bez prawego oka! Tak też wielu ludzi mówi,że bez czegoś czuliby się jak bez ręki. Jezus zaś mówi, że czasem tą rękę czy oko trzeba odciąć, bo inaczej trafi się do piekła.

    Łatwo jest usprawiedliwiać się przed samym sobą, że przecież każdy jest grzeszny, albo że Bóg nie wymaga od nas takiego wielkiego poświęcenia. „Moje oko jest mi powodem do grzechu, ale przecież nie wydłubię sobie oka! Bóg jest miłosierny na pewno przebaczy mi wszelkie grzechy, On przecież jedynie chce bym w niego wierzył i ufał w jego miłosierdzie.”

    Otóż nie! Jezus mówi:
    „wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.”

    Nie mów: „Miłosierdzie Pańskie wielkie jest, zmiłuje się nad mnóstwem grzechów moich”.

    ///
    Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa z Tobą. Niechaj Bóg Cię prowadzi. Proszę, przemyśl to dobrze, bo z dobrą wiarą i staraniem do Ciebie napisałem. Bądź zdrów.

    Polubienie

    1. Panie Śmiertelny
      Ciężki temat.. Wiara. Przekonanie o istnieniu Boga, przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni.. Tym bardziej ciężki, kiedy Pan cytuje całą swoją wiedzę, która nie przekłada się na czyny w dzisiejszych czasach. Mógłby Pan bardziej przemyśleć, to co autor miał na myśli, a nie pisać takie elaboraty, gdzie większość to tylko cytaty. Przydałoby się coś swojego.. jestem bardzo ciekawa, co Pan tak na prawdę czuję czytając Pismo Święte. Bo nie można przecież tak po prostu przeczytać i nie mieć zdania w tym temacie. Proszę się nie gniewać, bo kim ja jestem żeby Pana punktować ale jestem czynnym gościem swojej parafii, słucham kazań i nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ksiądz po prostu powiedział- słuchajcie grzesznicy! Przychodzicie tu by spotkać się z Bogiem, by odpuścił wam grzechy wasze. Ale nie bądźcie naiwni.. bowiem on rzekł, że nie wybaczy wszystkim. Tylko Ci, którzy wytrwają w wierze zostaną zbawieni. Bo tak zostało napisane.

      Przecież modlimy się za wszystkich. Pragniemy aby każdy z nas został zbawiony, oczyszczony z grzechów podczas sądu ostatecznego. Nawet Ci, którzy zgubili drogę. Wiara w bliźniego. Pragniemy, modlimy się o to, żeby na świecie był pokój, a nie zastanawiamy się nad tym co by tu zrobić aby zginął tylko jeden człowiek, a nie tysiące ludzi podczas wojny.

      Wiedza o Bogu w starym i nowym testamencie została spisana po to, by właśnie zwykli ludzie ujrzeli trochę więcej sensu niż tylko cytowanie i wdrażanie w życie tego co zostało napisane. Każdy podąża swoją ścieżką wiary, i wydaje mi się, że autor w swoich wpisach próbuje, nawet nie nas przekonać, ale pokazać, że w dzisiejszych czasach musimy uwierzyć, że nawet Ci, którzy bardzo zgrzeszyli, nie są skazani na brak miłości Bożej. Wiara i nadzieja, że Bóg nam wybaczy. Gdyby było tak, że uwierzymy, że nie wszystkim nam Bóg odpuści, nie mielibyśmy zbyt wielu wierzących.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Droga Zwykła Pani, bardzo cieszę się z Pani komentarza, postaram się odpowiedzieć najlepiej jak umiem.

        ////////Pisze Pani: „Tym bardziej ciężki, kiedy Pan cytuje całą swoją wiedzę, która nie przekłada się na czyny w dzisiejszych czasach. Mógłby Pan bardziej przemyśleć, to co autor miał na myśli, a nie pisać takie elaboraty, gdzie większość to tylko cytaty.”
        Myślę, że wiem co autor miał na myśli. Cenię go bardzo i chcę go tylko odrobinę naprostować. Jakby pokazać drugą stronę medalu, a zachować jedno i drugie. Nie gasić przekonania o miłosierdziu, przy jednoczesnym wzmocnieniu wiary w surowość Bożego sądu. Boga należy miłować jak ojca. Kiedyś to było zrozumiałe, że ojca się i kocha i boi – jednocześnie. Dziś promuje się relację partnerską, nie o takiej mówię. Cytaty stanowią dowód, że można przesadzić zarówno w jedną jak i drugą stronę. Że trzeba pamiętać zarówno o miłości Bożej, jak i… Bożej nienawiści. Zapominanie o tej drugiej może się wydawać chwalebne, a jednak pamięć o niej jest również potrzebna. Myślę, że szczególnie dzisiaj. Bóg jest wielkim królem, nie można Go lekceważyć, a jednak wielu Go wciąż lekceważy; mówienie im o Bożym miłosierdziu nic im nie pomoże. Muszą nabrać respektu i nauczyć się bojaźni.

        ////////Pisze Pani: „Przydałoby się coś swojego.. jestem bardzo ciekawa, co Pan tak na prawdę czuję czytając Pismo Święte. Bo nie można przecież tak po prostu przeczytać i nie mieć zdania w tym temacie.”
        Staram się prostować moje myśli i sprawiać by były w pełni zgodne z tym co uczy Pismo.
        Co czuję czytając? Często radość, ogromy podziw do Boga i odpocznienie. Czytając różne książki i oglądając filmy częstokroć złoszczę się, bo nie są po mojej myśli, bo nie ukazują prawdy. Czytając Biblię nieraz mogę powiedzieć: „Właśnie tak! Oto chodzi! W ten sposób to powinno być przestawione!”
        Ale dlatego też czytając czuję często olbrzymi smutek, rozgoryczenie a nawet rozpacz – bo widzę, że ludzie nie postępują zgodnie z podaną tam nauką. Ja też nie postępuję – widząc własne grzechy popadam w przygnębienie. Ale ja jestem świadomy swoich błędów i staram się poprawić, wielu zaś nie jest świadoma, a nawet jeśli – lekceważy sobie Słowo Boga. Dziś to co złe i obrzydliwe nazywa się dobrym a nawet chwalebnym. Nie potrafię nie rozpaczać i nie wpadać w depresję, widząc moralny upadek świata, szerzące się bluźnierstwa i obrzydliwości. Czytając uświadamiam sobie zło i marność, mnie samego – a także całego świata.

        ////////Pisze Pani: „jestem czynnym gościem swojej parafii, słucham kazań i nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ksiądz po prostu powiedział- słuchajcie grzesznicy! Przychodzicie tu by spotkać się z Bogiem, by odpuścił wam grzechy wasze. Ale nie bądźcie naiwni.. bowiem on rzekł, że nie wybaczy wszystkim. Tylko Ci, którzy wytrwają w wierze zostaną zbawieni. Bo tak zostało napisane.”
        Szczerze?: Chciałbym by ksiądz powiedział coś takiego i mam mu za złe, że tego nie robi.
        Myślę właśnie, że wielu członków parafii bardziej niż usypiającej mowy o miłości Bożej, potrzebuje by przyjść do nich, mocno nimi potrząsnąć i krzyknąć do ucha: „Człowieku! Opamiętaj się!”

        Niechby np. ksiądz podszedł do rolnika, który uprawiając jabłka, jedne uprawia dla siebie, bez oprysków, a drugie dla bliźniego, na sprzedaż, z toną oprysków i powiedział mu, że Bóg brzydzi się podwójną miarą i wagą oraz nakazał by odtąd uprawiał wszystkie bez oprysków. A jeśli rolnik powie, że tak się nie da, że taka uprawa przyniesie mu olbrzymie straty, to niech ksiądz pouczy go, że tego wymaga od niego Bóg, który może wynagrodzić mu stratę – jeśli nie w tym życiu to w przyszłym.

        Albo niechby podszedł do człowieka, który spiera się z baratem w sprawie dziedziczenia majątku, ponieważ został pokrzywdzony i chce pójść do sądu. Niechby pouczył go wedle Pisma, że „czemu się sądzicie, czemu raczej szkody nie cierpicie?”, że ma nadstawić drugi policzek i dać się pokrzywdzić, a Bóg widząc to odpłaci mu dobrem za jego krzywdę itd.

        Abo niechby poszedł do człowieka któremu pijany kierowca przejechał syna i od lat nie może mu tego wybaczyć, lecz trwa swojej w złości na niego, niechby powiedział mu, że jeśli on nie wybaczy, to i Bóg nie wybaczy mu jego grzechów.

        Albo niechby podszedł do bogacza w parafii, który stawia sobie willę i powiedział mu, że ciężej ma bogaty wejść do królestwa niż wielbłąd przez ucho igielne i nakazał by sprzedał połowę majątku i rozdał ubogim, a póki tego nie zrobi nie ma co szukać w kościele, ponieważ Bóg wymaga od niego czynu, nie zaś udawanej wiary. Niech więc wiarę swą poprze uczynkiem swoim.

        Albo niechby podszedł do męża który chce się rozwieść ze swoją żoną i powiedział, że Jezus tego zabrania i ma zostać przy swojej żonie. Nie wolno mu postąpić inaczej. Jeśli naprawdę wierzy w Jezusa, niechaj słucha tego co On naucza.

        Jezus bowiem mówi: „Dlaczego mi mówicie „Panie, Panie”, a nie czynicie tego co mówię?” (Łk 6,46.)

        Ksiądz jest duszpasterzem niechaj więc prowadzi owce swoje. Może ktoś w parafii nie ma co jeść? Może ktoś nie ma gdzie mieszkać? Niech się zainteresuje i nakaże temu co ma, aby podzielił się z bratem swoim. Biblia mówi, że pierwsi chrześcijanie sprzedawali swoje majątki i kładli u nóg apostołów, a oni rozdzielali z tego wszystkim, jak kto potrzebował. Pasterz niech prowadzi kieruje i karci tych co trzeba.

        Jest teraz bowiem tak, że ktoś np. będąc na studiach kradnie komuś kurtkę z szatni i właściwie nie czuje się winny. Jednak w głębi serca wie, że źle robi, dlatego idzie do Kościoła. Tam słyszy o Bożym miłosierdziu, o łasce, o tym, że Bóg wszystkich jednakowo miłuje itd. – i tak uspokojony wraca do złodziejstwa swego, „bo Bóg i tak przecież wszystko przebaczy”. Nie jest to dobre duszpasterstwo i nie takiego nam trzeba.

        ////////Pisze Pani: „Przecież modlimy się za wszystkich. Pragniemy aby każdy z nas został zbawiony, oczyszczony z grzechów podczas sądu ostatecznego. Nawet Ci, którzy zgubili drogę. Wiara w bliźniego.”
        Pragniemy by wszyscy się nawrócili i opamiętali. Muszą zrobić to jednak za tego życia. Bóg będzie sądził każdego wedle swojej woli, znając i biorąc pod uwagę całą sytuację; jeśli jednak ktoś przez całe życie żyje niezbożnie, trudno oczekiwać, by wszedł do Królestwa Bożego. Tym bardziej, że Jezus uczy by iść przez „ciasną bramę” którą „niewielu znajduje”. To powiedział Chrystus w odpowiedzi na pytanie: „czy wielu będzie zbawionych?”. Odpowiedział: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli”.

        Ostatecznie same chęci nie wystarczą. Królestwo Boże jest jak perła, którą by kupić ktoś sprzedał wszystko i ją kupił. Tak też i my: jeśli nie będziemy gotowi by wszystko poświęcić, nie wejdziemy do Królestwa Bożego.

        Skoro pragniemy by każdy został zbawiony, musimy zatem uświadamiać wszystkich, że wymaga to czynu: Samopoświęcenia, naśladowania Jezusa i wytrwałości w pracy. Wykonywania tego czego nakazał.

        Mówiąc ludziom jedynie o miłości Bożej i roztaczając przed nimi wizję łatwego zbawienia – szkodzimy im. Wpędzamy ich w pułapkę, bo Bóg naprawdę wymaga od nas czegoś więcej: tego byśmy żyli w miłości zgodnie z Jego wolą.

        ////////Pisze Pani: „Wiedza o Bogu w starym i nowym testamencie została spisana po to, by właśnie zwykli ludzie ujrzeli trochę więcej sensu niż tylko cytowanie i wdrażanie w życie tego co zostało napisane.”
        Jakiego sensu? Słuchanie Boga i wykonywanie tego czego nakazał bez wątpienia jest sensowne. Dzięki Biblii możemy zrozumieć też sens cierpienia, życia itd. Co nie zmienia faktu, że powinniśmy żyć zgodnie z wolą i nauką Bożą.

        Jana 14, 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. 24 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

        Pisze Pani: „Każdy podąża swoją ścieżką wiary, i wydaje mi się, że autor w swoich wpisach próbuje, nawet nie nas przekonać, ale pokazać, że w dzisiejszych czasach musimy uwierzyć, że nawet Ci, którzy bardzo zgrzeszyli, nie są skazani na brak miłości Bożej. Wiara i nadzieja, że Bóg nam wybaczy.”
        Myślę, że autorowi bardziej chodziło o to, że zbawienia nie można kupić uczynkami.
        Poza tym to o czym Pani mówi, to nauka miliardy razy powtarzana z milionów ambon i tryliardów kazań. Nie ma zbyt wielkiego sensu znów powtarzać, że Bóg wszystkich miłuje i jest wstanie przyjąć do siebie nawet największego skruszonego grzesznika. To prawda, ale słyszeli o tym wszyscy. Postarajmy się przypomnieć sobie to, co już trochę zapomniane.

        ////////Pisze Pani: „Gdyby było tak, że uwierzymy, że nie wszystkim nam Bóg odpuści, nie mielibyśmy zbyt wielu wierzących.”
        Niechby było mniej wierzących, ale wierzących prawdziwie, którzy wiarę swoją wprowadzają w czyn, nie zaś jedynie mówią „Panie, Panie”, a potem robią wszystko po swojemu, nie pytając Boga o zdanie.

        Gdyby nauczyciele w szkołach wszystkim stawiali piątki i szóstki oraz chwalili ich za postępy w nauce, pewnie wszyscy chcieliby chodzić do szkoły. Martwię się jednak, że wyniki edukacyjne byłyby mizerne.

        II. Do Tymoteusza 4, 1. Zaklinam cię przed Bogiem i przed Jezusem Chrystusem, (…) 2. głoś naukę, nalegaj w porę czy nie w porę, przekonywaj, proś, karć, ze wszelką cierpliwością i nauką. 3. Bo nadejdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale mając świerzbiące uszy, wedle pożądliwości swoich nagromadzą sobie nauczycieli.

        Kto chciałby nie usłyszeć, że będzie zbawiony? Ale, co jeśli to nie prawda? Czy nie lepiej takiemu człowiekowi powiedzieć: „Jeśli się nie zmienisz, nie będziesz zbawiony”? Może wtedy to przerazi go i skłoni do zmiany postępowania.

        Jeśli bowiem powiemy złemu: „będziesz zbawiony”, to on teraz wprawdzie poczuje się lepiej, ale potem będzie cierpiał w piekle. Korzystniej więc by teraz poczuł się gorzej, by potem mógł poczuć się lepiej.

        Jezus Chrystus naucza: (Mateusza 7, 21.) „Nie każdy, który Mi mówi: ” Panie , Panie !”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca , który jest w niebie.” Starajmy się zatem spełniać tą „wolę Ojca”– a nie tylko wierzyć, że Bóg nam odpuści.

        Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie. 🙂

        Polubienie

    2. Bracie, to całe Słowo, które przytaczasz, jest oczywiście niepodważalną prawdą i zgadzam się z Tobą, że w kwestii czerpania nauk nie ma lepszego nauczyciela niż Bóg. Bardzo rad jestem z Twojego holistycznego podejścia do Biblii, a Jej znajomość, którą sprawnie się posługujesz, jest bardzo imponująca.
      Nie mogę jednak przejść obojętnie obok postawionych mi zarzutów odnośnie nadużywania Bożego miłosierdzia i bagatelizowania Prawa. Może nie wypełniłem tej logicznej luki w moim tekście odpowiednim wyjaśnieniem, poczytuję sobie to za własny błąd, jednak w istocie nigdzie nie zawarłem stwierdzenia jakoby nasze uczynki nie miały znaczenia, a skrucha wyrażona przez syna marnotrawnego była nieistotna. Pokuta to nieodzowny etap w procesie nawrócenia i jest warunkiem koniecznym do poznania pełni Bożego miłosierdzia. Poznania, nie uzyskania. To jest pierwsza kwestia, która tak bardzo nas różni.
      Z Twoich wypowiedzi wynika, że to w rękach człowieka zawarte jest zbawienie duszy, czego wyraz daje właśnie „oliwą” i „owocami”. To nic złego być tym drugim – wiernym synem. Mało tego, to postawa cnoty, do której powinniśmy dążyć, a u szczytu której jest sam Jezus.
      Sednem mojego wpisu jest pewien fakt, który Ci umyka – widzę to na przestrzeni Twoich ostatnich komentarzy – to „łaską jesteśmy zbawieni”. Nie możesz bagatelizować Bożego miłosierdzia w drodze zbawienia swojej duszy, ponieważ zarówno ją, swoje ciało, Twój wybitny umysł (dajesz temu piękne świadectwo) dostałeś od Boga. Dostałeś też dar Wiary. Jak możesz przy Twojej nadprzeciętnej inteligencji sądzić, że to nie łaska Boża prowadzi Cię taką właśnie drogą, której finałem ma być Niebo?
      Widzisz wokół siebie wspaniałe owoce – dobre, prawe, które nie znikają w ogromie otaczającego zła – to dzięki Duchowi Świętemu. To Duch jest sprawcą chcenia i działania w naszym życiu. To On uzbroił Cię w szereg pięknych cech, dzięki którym odważnie głosisz przed światem swoją miłość do Boga. Musisz jednak pamiętać, że to On Ciebie także, a może nawet przede wszystkim – kocha. To miłość Ojca do nas jest silniejsza od całego zła świata, którego człowiek w swojej marności nie pokona w pojedynkę. Kooperacja Boga i człowieka, którą zapewne masz na myśli – jeżeli nie, to proszę, popraw mnie – tak naprawdę istnieje, ale udział procentowy naszego wkładu we wspomnianą „oliwę” i „owoce” jest niewielki, bo w istocie wszystko co potrzebne, już dostaliśmy.
      Dlatego właśnie napisałem, że potrzebne jest nasze „tak”. Skrót myślowy, nie wyjaśniłem tego – mój błąd. Nie oznacza to jednak przekreślenia większości Biblii w jednym krótkim i marnym wpisie człowieka, w dodatku bez teologicznych kompetencji. O nie!
      Uważam jednak, że młodzi ludzie, błądzący katolicy, chrześcijanie, niepewne osoby szukające wsparcia w Bogu – potrzebują od czegoś zacząć. Nie powinniśmy wykładać w takim miejscu od razu całości i uświadamiać tych słabszych o skutkach ich niewiary, bo tylko ich złamiemy… Jezus przychodzi do nas w delikatności, subtelnie, nie dominuje, a pozwala się poznawać. Zgadzam się z Tobą, że istnieje potępienie dusz ludzkich, ale nie zgadzam się z Tobą, że takiego potępienia doznajemy już na ziemi. Dopóki ostatnie tchnienie jest w naszych płucach, to możemy się nawrócić, uwierzyć i umiłować Boga, zdając się na Jego sprawiedliwość. Ta właśnie sprawiedliwość jest nierozerwalnie związana z miłosierdziem, w które musimy wierzyć, które musimy głosić i wychwalać, bo to ono jest łaską, którą mamy nadzieję u progu wiecznego życia uzyskać.
      Tak na zakończenie jedynie napiszę, że nie jestem wykwalifikowany w ewangelizacji – nie mam odpowiedniego wykształcenia i bagażu doświadczeń, aby móc prowadzić biblijne debaty i ustalać dogmaty. Byłem jednak w przeszłości jednostką podłamaną na duchu i znalazłem silne oparcie w wierze. Dlatego prowadzę tego bloga w takiej właśnie lekkiej formie, która może być najwyżej kompasem w poszukiwaniu, a nie fundamentem do opierania wszystkiego.
      Pod względem wiedzy biblijnej stoisz ode mnie nieporównywalnie wyżej i bardzo cenię Twoją wiedzę, zwłaszcza, że poświęciłeś wiele czasu na komentowanie moich wpisów. Doszliśmy wczoraj do tego, że sekcja komentarzy przerosła kilkakrotnie w swej objętości wpis – to bardzo cieszy moje oko twórcy. Niestety smutno mi z jednego powodu – zadałeś sobie wielki wysiłek w referowaniu swojego punktu widzenia i interpretacji Pisma, które marginalizują Boże miłosierdzie, podnosząc tym samym rangę uczynków człowieka w procesie jego zbawienia.
      Jesteś mi bratem i będę miał Cię w swoich modlitwach. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu.

      Polubienie

      1. Drogi Kamilu, myślę że wiem i jestem świadomy tego czego mnie uczysz. Być może tylko zdaje mi się, że wiem? Nie wiem tego? W takim razie może jeszcze mnie pouczysz.

        Zdaje mi się bowiem, że rozumiem – osądź zatem czy rozumiem, czy też nie! Ale mi się wydaje, że ja rozumiem i uznaję to co mówisz, a Ty nie rozumiesz i nie uznajesz tego o czym ja mówię. Nie piszę tego by Cię potępić. Mądry jesteś i wielką mam radość pisać do Ciebie, obyś zatem mógł zrozumieć co piszę. Lecz najpierw wykażę Ci, że ja rozumiem co Ty piszesz:

        Któż śmie bagatelizować Bożą łaskę? Któż śmie marginalizować miłosierdzie Boże?
        Dzięki niemu bowiem dostaliśmy w darze najpierw życie swoje, potem zdrowie, ręce i nogi, oczy i umysł zdolny by rozróżniać co dobre i złe. Wszystko to jest darem i łaską Bożą. Nadto Pan chroni nas i dogląda, spuszcza deszcz na ziemię aby nas żywić, doświadcza nas i uczy, aby wskazać nam drogę życia.

        Z wielką cierpliwością i dobrotliwością z nami postępuje, pragnąc nawrócenia każdego człowieka. Zaprawdę jest tak jak jest napisane: „Któż zdoła zmierzyć potęgę Jego wielkości i któż potrafi dokładnie opowiedzieć dzieła Jego miłosierdzia?” (Syr 18,5), bo we wszystkich dziełach Jego zawarta jest miłość i dobroć, także poruszamy się pośród ogromu miłosierdzia Bożego. Co mamy czego nie otrzymaliśmy? Jak napisano:

        1 do Kor. 4, 7. I co masz, czegoś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, czemuż się chlubisz, jakobyś nie był otrzymał?

        Dzięki łasce i miłosierdziu otrzymaliśmy wszystko, tak życie, zdrowie, wiarę czy miłość. Wszystko jest darem od Najwyższego dzięki jego miłości. On nas ocalił poprzez Syna swego, odwracając nas od grzechów naszych.

        Do Efezjan 2, 3 Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. 4. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował 5. i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. 6. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, 7. aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie. 8. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9. nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił

        Do Rzymian 3, 21. Ale bez Zakonu objawia się ta sprawiedliwość Boża, której świadectwo dawał i Zakon i prorocy. 22. A sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich, którzy weń wierzą; bo nie ma różnicy. 23. Wszyscy bowiem zgrzeszyli i wyzuci są z chwały Bożej, 23. A usprawiedliwienia dostępują darmo przez łaskę jego, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. 25. Bo jego Bóg uczynił we wierze przebłagalną, przez krew jego, ofiarą, żeby okazać sprawiedliwość swoją względem grzechów, które niegdyś w cierpliwości swej znosił, 26. A okazał tę sprawiedliwość w tym czasie, aby i sam był sprawiedliwy i usprawiedliwiający tego, który jest z wiary w Jezusa Chrystusa. 27. Gdzież tedy jest chluba twoja? Wykluczona jest. Przez jaki Zakon? uczynków? Nie, lecz przez Zakon wiary. 28. Albowiem to za pewne mamy, że człowiek usprawiedliwiony bywa przez wiarę bez uczynków Zakonu.

        Także i owoce możemy przynosić tylko dzięki Niemu:

        J 15,5 Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi
        owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”

        I to nie my go wybraliśmy, lecz On nas:

        J 15,16 Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał

        Czy nie rozumiem tego Kamilu? Nie mamy nic czego byśmy nie otrzymali od Boga, nic sami z siebie nie możemy uczynić. Przecież nawet Jezus Chrystus (!) mówi, że sam z siebie nie może nic uczynić, lecz ma to od Ojca!:

        Jana 5, 30. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

        Lecz zauważmy, że zdanie wcześniej (29.) mówi: „ci którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia”

        Bo Bóg daje, ale i wymaga. Nie daje daru by był próżny i zakopany, lecz by był użyteczny i przynosił pożytek.

        Sądzę, że źle zrozumiałeś mój komentarz. Należy bowiem uznawać jedno i drugie. Czy cytaty które podałem nie są prawdą? Nie ma sprzeczności między nimi, a stwierdzeniem, że zbawieni jesteśmy dzięki łasce Bożej, a nie dzięki naszym uczynkom.

        Musimy jednak bardzo starać się, by nie zmarnować łaski która jest nam dana. Jak mówi Paweł: 1Kor 15,9-10 Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną.

        Im większą zaś łaskę Bożą otrzymaliśmy, tym więcej obowiązani jesteśmy uczynić, bo napisano:
        Łuk 12, 47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

        Skoro więc wiele nam dano, starajmy się, bo powiedział, że wiele się będzie od nas wymagać.

        Piszesz: „Pokuta to nieodzowny etap w procesie nawrócenia i jest warunkiem koniecznym do poznania pełni Bożego miłosierdzia. Poznania, nie uzyskania. To jest pierwsza kwestia, która tak bardzo nas różni.”
        Owszem: „Poznanie miłosierdzia”, ale otrzymania: przebaczenia. Skrucha jest potrzebna by otrzymać przebaczenie, nie zaś by otrzymać miłosierdzie. Bez Bożego miłosierdzia i łaski w ogóle nie bylibyśmy na świecie. Życie to również dar otrzymany od Pana. Gdyby Bóg nie miał miłosierdzia nie czekałby tak długo na skruchę, lecz On czeka chcąc okazać przebaczenie.

        Ez 33,10 Ty, o synu człowieczy, mów do domu Izraela: Powiadacie tak: „Zaprawdę, nasze przestępstwa i grzechy nasze ciążą na nas, my wskutek nich marniejemy. Jak możemy się ocalić?” 11 Powiedz im: Na moje życie! – wyrocznia Pana Boga. Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył. Zawróćcie, zawróćcie z waszych złych dróg! Czemuż to chcecie zginąć, domu Izraela? 12 Ty, o synu człowieczy, powiedz swoim rodakom: Sprawiedliwość nie uratuje sprawiedliwego, wtedy gdy on zgrzeszy, a występek występnego nie zgubi, gdy się on nawróci ze swego występku, natomiast sprawiedliwy nie zdoła pozostać przy życiu wtedy, gdy zgrzeszy. 13 Jeśli powiem sprawiedliwemu: „Pozostaniesz z pewnością przy życiu”, a on zadufany w swej sprawiedliwości popełnia zbrodnię, to już nie będzie pamięci całej jego sprawiedliwości, i z powodu zbrodni, której się dopuścił, ma umrzeć. 14 A kiedy powiem do występnego: „Z pewnością umrzesz”, on zaś odwróci się od swego grzechu i zacznie postępować według prawa i sprawiedliwości: 15 oddaje zastaw, zwraca, co porwał, żyje według praw, które dają życie, nie dopuszczając się zbrodni, to z pewnością zostanie on przy życiu i nie umrze. 16 Żaden z popełnionych przez niego grzechów nie będzie mu poczytany. Postępuje według prawa i sprawiedliwości, ma więc pozostać przy życiu.

        Co widzisz w powyższym cytacie? Bóg jest miłosierny: nie pragnie zguby grzesznika, lecz jego nawrócenia. Odpuści wszelkie grzechy, jeśli ktoś zacznie dobrze postępować. Ale i ukaże każdego kto przekonany o swym zbawieniu zacznie źle czynić. Bóg jest miłosierny, dlatego nawołuje do nawrócenia i czeka poprawy.

        ////////Piszesz: „Z Twoich wypowiedzi wynika, że to w rękach człowieka zawarte jest zbawienie duszy, czego wyraz daje właśnie „oliwą” i „owocami”.”
        Z twoich słów również wynika, że jest to w rękach człowieka, bo powie Bogu „tak” albo „nie”. W istocie to od nas zależy czy przyjmiemy ocalenie które przynosi nam Bóg poprzez Jezusa Chrystusa i nawrócimy się do Niego z całego serca swego i z całej duszy swojej – czy też nie.

        Oczywiście nie zależy to, TYLKO od nas. Jeśli bowiem Bóg nam tego nie da, nie będziemy mieli. Jezus mówi: (J 6,44) „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym.”

        ////////Piszesz: „Sednem mojego wpisu jest pewien fakt, który Ci umyka – widzę to na przestrzeni Twoich ostatnich komentarzy – to „łaską jesteśmy zbawieni”.”
        Otóż wierzę w to jak i cytaty podałem Ci wyżej. Ocalenie dane z łaski ma być jednak podstawą dalszego życia w Bogu. Spójrz na przypowieść o dłużniku: chociaż odpuścił mu wielki dług, skoro potem zobaczył, że sługa ten nie zmiłował się nad swoim dłużnikiem, to cofnął to odpuszczenie.

        Jk 2,13-16 Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia:
        miłosierdzie odnosi triumf nad sądem. Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie
        utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić?
        Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a
        ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! – a nie dacie im tego,
        czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?”

        ////////Piszesz: „Widzisz wokół siebie wspaniałe owoce – dobre, prawe, które nie znikają w ogromie otaczającego zła”
        Bracie! Gdybym widział dobre owoce, zaprawdę radowałbym się i chwalił Boga, ale ja widzę zniszczenie i posuchę! Gdzież są te dobre owoce? Ja widzę jak napisano:

        Micheasza 7, 1-4. Biada mi, żem się stał jak pokłosie w lecie, jak resztki po winobraniu: nie ma grona do zjedzenia ani wczesnej figi, której łaknę. Wyginął z ziemi pobożny, prawego nie ma między ludźmi; wszyscy bez wyjątku na krew czyhają, jeden na drugiego sieć nastawia. Do złego – choćby obu rękoma; do czynienia dobrze książę żąda złota, sędzia podarunku; dostojnik według swego upodobania rozstrzyga i wspólnie sprawę przekręcają. Najlepszy z nich – jak cierń, najsprawiedliwszy z nich – jak płot kolczasty.

        Dlatego więc ponieważ nie widzę owych dobrych owoców zawodzę ze smutku i rozpaczy oraz nawołuję do opamiętania. Abyśmy nawrócili się i te owoce wydawali. Co bowiem będziemy siać, to też zbierzemy:

        Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy
        Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli. Albowiem wszyscy ci, których
        prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.”/Rz 8,12-14/

        „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć
        będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon
        ducha zbierze życie wieczne.
        W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o
        ile w pracy nie ustaniemy.”/Gal 6,7-9/

        ////////Piszesz: „ jeżeli nie, to proszę, popraw mnie – tak naprawdę istnieje, ale udział procentowy naszego wkładu we wspomnianą „oliwę” i „owoce” jest niewielki, bo w istocie wszystko co potrzebne, już dostaliśmy.”
        Prawda! Wszystko dostaliśmy, a jednak owoców właściwych nie wydaliśmy!
        Jak wielki będzie więc to żal i smutek, gdy zostaniemy z tego osądzeni, że wprawdzie dostaliśmy tak wiele łaski Bożej, ale wszystko zmarnotrawiliśmy, a mając najlepszą i życiodajną naukę, zaniechaliśmy jej i obróciliśmy się ku baśniom?

        Czego brakowało winnicy, że nie przyniosła owocu?

        Izajasza 5, 1 Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku.
        2 Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody.
        3 «Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną
        a między winnicą moją.
        4 Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?
        Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody?
        5 Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej:
        rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono;
        rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano.
        6 Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz».
        7 Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym.
        Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

        Toż samo dzieje się teraz na chrześcijaństwie, jakże więc nie mam rozpaczać? Gdzie bowiem te dobre owoce i miłość dobrze znana? W chrześcijaństwie? Zaprawdę nie widzę tej miłości. Wszyscy kradną; każdy chciwie chwyta jałowość. Jeden katolik śpi na ulicy, a drugi kupuje BMW. Na Słowo Boże nie zważają, każdy mówi głupstwo i cudzołoży z żoną bliźniego swego. Bluźnierstwo wychwalają a prawda jest w poniewierce. Czy za takie rzeczy Bóg nie ma karać, czy jeszcze długo ma cierpieć?

        ////////Piszesz: „Uważam jednak, że młodzi ludzie, błądzący katolicy, chrześcijanie, niepewne osoby szukające wsparcia w Bogu – potrzebują od czegoś zacząć. Nie powinniśmy wykładać w takim miejscu od razu całości i uświadamiać tych słabszych o skutkach ich niewiary, bo tylko ich złamiemy…”
        Na wszystko jest czas. Jest czas pocieszać i mówić o miłosierdziu, i jest czas straszyć karą Bożą. Gdy Izrael był bogaty i cieszył się dobrobytem, prorocy straszyli karą Boską; gdy zaś był w niewoli i udręczony, wspominali o miłosierdziu i pocieszali nadzieją powrotu do ojczyzny. Jaki teraz mamy czas?

        Idź ze swoim pocieszeniem do ludzi skruszonych, załamanych, pozbawionych nadziei, przekonanych o tym, że są nie warci miłości Bożej – ono właśnie do nich jest skierowane. Im przypomnij, że więcej jest wart u Boga nawrócony grzesznik niż 99 sprawiedliwych. Zaprawdę tacy będą zbawieni.

        Czy myślisz Kamilu, że taki mamy teraz świat? Że ludzie są w większości przekonani o własnej niegodności i bezużyteczności? Czy rozpaczają z powodu swoich grzechów i przekonani są, że Bóg na pewno im nie wybaczy? Gdyby tak było, zaiste słuszne byłoby przypominanie o miłosierdziu Bożym!

        Lecz ja sądzę, że dzisiaj dominuje pycha, przekonanie o własnej sile i niewinności. Zarozumiałość, śmiałość i rozpasanie. Takim przypominaj o sądzie Bożym i srogości Bożej. Nie mów im o miłosierdziu; oni bowiem grzeszą, źle czynią i ani myślą się poprawić a i tak oczekują miłosierdzia Bożego. A nie wiedzą, że postępując w ten sposób gardzą miłosierdziem Bożym i depczą łaskę która jest im dana, dlatego też przyjdzie na nich sąd bez miłosierdzia, bo otrzymawszy wiele darów nie okazali wdzięczności ani nie oddali chwały Bogu.

        ////////Piszesz: „Byłem jednak w przeszłości jednostką podłamaną na duchu i znalazłem silne oparcie w wierze.”
        Wspaniale! Trzymaj się zatem i wzrastaj ku chwale Bożej. Nic z tego co pisze nie ma na celu Cię pognębić, bardzo bowiem cieszy mnie twoja gorliwość i wiara. 🙂

        ////////Piszesz: „Zgadzam się z Tobą, że istnieje potępienie dusz ludzkich, ale nie zgadzam się z Tobą, że takiego potępienia doznajemy już na ziemi. Dopóki ostatnie tchnienie jest w naszych płucach, to możemy się nawrócić, uwierzyć i umiłować Boga, zdając się na Jego sprawiedliwość. Ta właśnie sprawiedliwość jest nierozerwalnie związana z miłosierdziem, w które musimy wierzyć, które musimy głosić i wychwalać, bo to ono jest łaską, którą mamy nadzieję u progu wiecznego życia uzyskać.”
        Też wierzę, że tak jest, ale pamiętam też o faraonie którego serce Bóg zatwardził chcąc pokazać na nim swą chwałę. Pamiętam o mieszkańcach Kanaanu, w którym zginąć miały również kobiety i dzieci. Dla niektórych to bardzo trudne do przełknięcia; to ich gorszy. Trzeba jednak pamiętać o spaleniu Sodomy i Gomory aby nie iść jej śladem. Tchnienie w płucach sodomitów zostało odebrane nagle, wraz z ogniem z nieba.

        ////////Piszesz: „Tak na zakończenie jedynie napiszę, że nie jestem wykwalifikowany w ewangelizacji – nie mam odpowiedniego wykształcenia i bagażu doświadczeń, aby móc prowadzić biblijne debaty i ustalać dogmaty.’
        Ja też nie. A zauważ, że i Piotr nie, bo był przecież prostym rybakiem a nie nauczonym w Piśmie, a mimo to Jezus go wybrał. Nie sądź błędnie, że w czymkolwiek Cię przewyższam. Tak nie jest. Jestem zły głupi i bezużyteczny.

        ////////Piszesz: „Pod względem wiedzy biblijnej stoisz ode mnie nieporównywalnie wyżej i bardzo cenię Twoją wiedzę”
        I do Koryntian 8. 1-3: „Wiedza nadyma, lecz miłość buduje. Jeśli zaś kto mniema, że coś wie, jeszcze nie poznał, jak mu wiedzieć należy. Jeśli zaś kto miłuje Boga, ten poznany jest przez niego.”

        ////////Piszesz: „Doszliśmy wczoraj do tego, że sekcja komentarzy przerosła kilkakrotnie w swej objętości wpis – to bardzo cieszy moje oko twórcy.
        Uff… Przepraszam za to. Gdybym umiał pisałbym krócej.

        ////////Piszesz: „. Niestety smutno mi z jednego powodu – zadałeś sobie wielki wysiłek w referowaniu swojego punktu widzenia i interpretacji Pisma, które marginalizują Boże miłosierdzie, podnosząc tym samym rangę uczynków człowieka w procesie jego zbawienia.”
        Wybacz mi niejasność sformowań, nie o to mi chodziło by marginalizować Boże miłosierdzie czy też podnosić rangę uczynków „w procesie zbawienia”. Czym jest zbawienie? Wyżej cytowałem: „jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga”. Więc to dar Boży. Ale Apostoł mówi też „jesteście zbawieni” a nie „będziecie zbawieni”. I mówi też:

        Fil. 2, 12. A przeto, Najmilsi moi, (ponieważ zawsze byliście posłuszni), nie tylko tak, jak w obecności mojej, ale teraz daleko bardziej, gdy jestem nieobecny, z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie wasze sprawujcie. 13. Gdyż Bóg jest tym, który sprawuje w was i chcenie i wykonanie wedle dobrej woli.

        „z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie wasze sprawujcie”, „Bóg jest tym, który sprawuje w was”

        Zbawienie – czyli ocalenie, uratowanie. Jezus nas ocala od naszych grzechów a nie obowiązków. Odpuszcza nam przewinienia, a nie zwalnia z konieczności wydawania dobrych owoców. To raczej dzięki Niemu te owoce możemy wydawać. Wiemy więc to i o to się starajmy. Bez łaski Bożej niczego nie ma. Otrzymaliśmy ją darmo, możemy jednak również niebacznie ją utracić. Nie wolno marginalizować miłosierdzia. Nie wolno też lekceważyć grzechu.

        Jeśli znajdziesz czas i siły, przeczytaj jeszcze raz to co wcześniej Ci napisałem. Może tym razem lepiej zrozumiesz o co mi chodziło. A może i ja niejasno się wyraziłem? Chciałbym bowiem byś wiedział, że Bóg np. naprawdę nagradza wytrwałość. Okazuje większe względy tym których bardziej miłuje (patrz Abraham) choć też więcej od nich wymaga (patrz ofiarowanie Izaaka). Itd.

        Przekonany jestem bowiem, że ludzie zbyt bardzo ufają w miłosierdzie Boże, a zbyt mało myślą o tym by okazać wdzięczność za to miłosierdzie. Zbyt bardzo liczą na to, że Bóg odpuści im grzechy, a zbyt mało starają się by nie grzeszyć, lecz czynić to co Bogu się podoba.

        Zbyt bardzo mówią, że mają wiarę: a zbyt mało starają się pokazać ją w działaniu poprzez dobre uczynki. A przecież na tym miało polegać to zbawienie przez Jezusa byśmy czynili to co dobre:

        Do Tytusa 2, 11. Okazała się bowiem wszystkim ludziom łaska Boga, Zbawiciela naszego, 12. Nauczającą nas, byśmy wyrzekłszy się niezbożności i pożądliwości świeckich, trzeźwo i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie, 13. Oczekując błogosławionej nadziei i przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, 14. Który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i żeby oczyścić sobie lud na własność, zamiłowany w uczynkach dobrych. 15. To mów i napominaj i na to nastawaj z wszelką powagą. Niech tobą nikt nie gardzi.
        3, 1. Przypominaj im, aby zwierzchnościom i władzom poddani i posłuszni byli, do każdego dobrego uczynku gotowi, 2. Żeby nikogo nie lżyli, nie byli kłótliwymi, ale skromnymi, i żeby wszelką łagodność okazywali wszystkim ludziom. 3. I my bowiem byliśmy niegdyś głupimi, niewiernymi, zbłąkanymi: służyliśmy rozmaitym pożądliwościom i rozkoszom, żyliśmy w złości i zazdrości, omierźli, nienawidzący jedni drugich. 4. Lecz gdy okazała się dobrotliwość i ludzkość Zbawiciela naszego Boga, 5. Nie z uczynków sprawiedliwości, jakieśmy czynili, ale wedle miłosierdzia swego zbawił on nas przez obmycie odrodzenia i odnowienia w Duchu Świętym, 6. Którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, 7. Abyśmy usprawiedliwieni łaską jego, byli w nadziei dziedzicami żywota wiecznego. 8. Wierna to mowa i chcę, żebyś ją mocno wpajał, by ci co wierzą Bogu starali się w dobrych uczynkach przodować. To są dobre rzeczy i ludziom pożyteczne.

        Widzisz w tym zdaniu wszystko: „Nie z uczynków sprawiedliwości, jakieśmy czynili, ale wedle miłosierdzia swego zbawił on nas” i „Wierna to mowa i chcę, żebyś ją mocno wpajał, by ci co wierzą Bogu starali się w dobrych uczynkach przodować.” Zbawił nas po to: „żeby oczyścić sobie lud na własność, zamiłowany w dobrych uczynkach”.

        Wybacz mi Bracie, bo już zbyt wiele o tym piszę i prowadzi to do zamotania. Chodzi jedynie o to, że pożyteczniejsze jest nawoływanie do dobrego postępowania – jak mówi: „Wierna to mowa i chcę, żebyś ją mocno wpajał” – niż kazanie ludziom liczyć jedynie na miłosierdzie i mówienie, że Bóg dobrych czynów nie nagradza.

        Dziękuję, że modlisz się za mnie, ja także wspominam Cię w modlitwie. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa z Tobą. Niechaj Bóg Cię prowadzi. Niech nasz płomień świeci, aby ludzie widzieli i chwalili Ojca naszego który jest w Niebie. Amen.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s